Polacy w HolandiiNa kilka dni przed rozpoczęciem szczytu NATO w Ankarze okazało się, że część tureckich dziennikarzy nie zostanie na wydarzenie wpuszczona. Odmowy akredytacji otrzymali głównie reporterzy związani z mediami opozycyjnymi oraz niezależnymi redakcjami. Informację przekazano im mailowo, już po zakończeniu formalnej procedury zgłoszeń.
Choć wiadomości o odmowie wyszły z systemu NATO, samo dowództwo sojuszu podkreśla, że to władze Turcji odpowiadają za ocenę wniosków. Oznacza to, że państwo–gospodarz de facto decyduje, którzy dziennikarze mogą relacjonować obrady, a którzy zostaną odcięci od bezpośredniego dostępu do informacji.
Sprawa budzi duże kontrowersje, ponieważ szczyt NATO ma być miejscem dyskusji o bezpieczeństwie, demokracji i wspólnych wartościach państw członkowskich. Organizacje dziennikarskie zwracają uwagę, że ograniczanie dostępu mediom krytycznym wobec rządu stoi w sprzeczności z tymi zasadami. Ich zdaniem jest to kolejny krok w kierunku dalszego ograniczania wolności słowa w Turcji.
W praktyce oznacza to, że relacje z obrad będą w dużej mierze filtrowane przez media przychylne obecnym władzom w Ankarze. Dziennikarze, którzy nie otrzymali akredytacji, zapowiadają, że i tak będą relacjonować wydarzenia, korzystając z międzynarodowych źródeł i kontaktów. Podkreślają jednak, że brak fizycznej obecności utrudni zadawanie pytań i weryfikowanie kulis decyzji liderów.
Odmowa akredytacji może mieć również szersze konsekwencje w relacjach Turcji z innymi państwami NATO. W kuluarach mówi się o napięciu między oczekiwaniami sojuszu wobec standardów demokratycznych a wewnętrzną polityką Ankary. Dla opinii publicznej w Europie to kolejny sygnał, że kondycja wolnych mediów w części państw sojuszu staje się jednym z kluczowych tematów polityki międzynarodowej.
Eksperci od mediów zauważają, że takie sytuacje mają też wymiar praktyczny dla odbiorców informacji. Im mniej zróżnicowanych źródeł relacjonuje wydarzenie, tym większe ryzyko jednostronnego przekazu. Dlatego zwracają uwagę na znaczenie niezależnych analiz, które mogą równoważyć oficjalny obraz prezentowany przez rządy poszczególnych krajów.