Polacy w Holandii
We wtorek 18 sierpnia w Oakland w Kalifornii rozpoczął się proces, który może zmienić Facebooka i Instagrama do nieznaczenia - albo, w najczarniejszym dla Mety scenariuszu, doprowadzić do ich wyłączenia. 29 amerykańskich stanów zarzuca firmie, że zaprojektowała swoje aplikacje tak, aby uzależniały dzieci, i że nielegalnie zbierała dane najmłodszych użytkowników.
Pozew złożono jesienią 2023 roku - podpisały go wtedy 33 stany, dziś w sprawie zostało 29. Prokuratorzy twierdzą, że algorytmy platform celowo manipulują układem nagrody w mózgu, a firma wiedziała o szkodach i wolała odwracać wzrok, bo tak było bardziej opłacalne. Prokurator generalny Kentucky nazwał tę sprawę największym procesem o ochronę konsumentów w historii Stanów Zjednoczonych.
Stawka finansowa jest trudna do wyobrażenia. Meta sama wylicza, że kary mogą dobić do 1,4 biliona dolarów - to niemal tyle, ile wynosi rynkowa wartość całej firmy. Prokuratorzy mówią o kwocie bliższej 200 miliardom, BBC pisze o żądaniach rzędu biliona. O wyniku zdecyduje jednoosobowo sędzia Yvonne Gonzalez Rogers; ława przysięgłych ma w tej sprawie tylko rolę doradczą. Przed sądem mają zeznawać Mark Zuckerberg i szef Instagrama Adam Mosseri.
Stany żądają rzeczy, które uderzają w sam mechanizm działania platform: skasowania licznika polubień, wyłączenia nieskończonego przewijania ekranu i automatycznego odtwarzania wideo, obowiązkowej weryfikacji rodzicielskiej, usunięcia części filtrów zmieniających wygląd, końca znikających relacji i zakazu zakładania wielu kont.
To nie są żądania z powietrza. Niecałe dwa tygodnie wcześniej Meta dostała w Nowym Meksyku karę 942 milionów dolarów, a sędzia nazwał jej produkty zagrożeniem publicznym i nakazał usunięcie liczników polubień dla użytkowników poniżej 18 lat. Firma zapowiedziała apelację i odrzuca wszystkie oskarżenia, twierdząc, że stany gonią za astronomiczną wypłatą.
Zmiany miałyby objąć Stany Zjednoczone, ale w praktyce odczułby je cały świat - platformy rzadko utrzymują dwie różne wersje produktu. W Polsce niezależnie od tego szykuje się zakaz korzystania z mediów społecznościowych dla osób poniżej 15. roku życia, z weryfikacją wieku przez europejski portfel tożsamości cyfrowej; przepisy miałyby wejść na początku 2027 roku.
Dla wielu z nas Facebook to nie rozrywka, a infrastruktura: tam wiszą ogłoszenia o pracy, tam pyta się o mieszkanie, tam szuka się fachowca i tam trzyma się kontakt z ludźmi z okolicy. Jeśli platforma zostanie wyłączona, przebudowana albo zablokowana dla części użytkowników, to nie znikną tylko zdjęcia - zniknie sposób, w jaki nasza społeczność się dogaduje. Grupy „Polacy w Holandii" i lokalne grupy miejskie istnieją wyłącznie na warunkach jednej firmy z Kalifornii, która może je zmienić albo zamknąć bez pytania nikogo o zdanie.
Nasza aplikacja nie należy do żadnego koncernu. Prowadzi ją jedna firma zarejestrowana w Holandii, a dane leżą na serwerze w Holandii, nie po drugiej stronie oceanu.
Znajdziesz tu to, po co ludzie naprawdę wchodzą na grupy: oferty pracy z filtrami po mieście i branży, ogłoszenia i mieszkania, katalog polskich firm z numerem KVK, poradniki urzędowe po polsku, pomoc z pismami z urzędu, kalkulatory i tablicę społeczności z czatem i wiadomościami prywatnymi.
Nie namawiamy nikogo, żeby rzucał Facebooka - większość z nas ma tam znajomych i wspomnienia. Ale warto mieć drugie miejsce, którego nie wyłączy proces w Kalifornii ani decyzja jednego zarządu. Jeśli kiedyś obudzisz się i zobaczysz, że Twoje grupy zniknęły, my nadal będziemy tu, gdzie jesteśmy.
Konto jest darmowe i zakłada się je w dwóch kliknięciach. Aplikację można zainstalować z Google Play i App Store albo dodać do ekranu telefonu bezpośrednio ze strony holandia.app. Im więcej nas tu będzie, tym mniej będzie znaczyło, co postanowi sąd w Oakland.