Polacy w Holandii
W Rotterdamie liczba kamer monitorujących wzrosła do dziesiątek tysięcy. Nie tylko władze miejskie i policja korzystają z tego narzędzia, ale także lokalni przedsiębiorcy i mieszkańcy instalują własne systemy.
Maarten Inghels, artysta z Belgii, podjął próbę znalezienia trasy w mieście, która byłaby wolna od kamer. Po sześciu dniach pieszych i rowerowych wędrówek, stwierdził, że taka trasa praktycznie nie istnieje.
Kamery są obecne niemal wszędzie: w sklepach, restauracjach, na ulicach, a nawet w prywatnych domach. Wielu mieszkańców uważa, że kamery zwiększają bezpieczeństwo, ale jednocześnie budzą obawy o utratę prywatności.
Władze Rotterdamu argumentują, że monitoring jest niezbędny do walki z przestępczością i zapewnienia porządku publicznego. Jednak przeciwnicy tej polityki wskazują na potrzebę znalezienia równowagi między bezpieczeństwem a prawem do prywatności.
Debata na temat inwigilacji i jej wpływu na życie codzienne mieszkańców Rotterdamu z pewnością będzie się jeszcze długo toczyć.