Polacy w HolandiiHolendrzy mają na to słowo: uitwaaien - dosłownie "wywiać się", czyli wyjść na wiatr, przewietrzyć głowę. To cała filozofia. Nie potrzebujesz planu ani biletów, wystarczy wyjść. Oto kilka pomysłów na weekend.
Las i wrzosowiska - Veluwe. Największy obszar leśny w Holandii, w sercu kraju. Piaszczyste ścieżki, wrzosowiska, które w sierpniu robią się fioletowe, i spore szanse na spotkanie dzika albo jelenia. Park Narodowy Hoge Veluwe ma dodatkowo darmowe białe rowery do jeżdżenia po lesie.
Plaża poza sezonem. Holenderskie plaże zimą i jesienią są puste, dzikie i piękne. Scheveningen, Zandvoort, Bloemendaal, Wijk aan Zee - ciepła herbata z termosu, wiatr i fale. To właśnie uitwaaien w czystej postaci.
Spacer po polderach. Wyjdź za miasto, gdzie zaczynają się równe jak stół pola, kanały i pasące się owce. Cisza, ptaki, czasem wiatrak na horyzoncie. Nuda? Nie - terapia.
Miejskie odkrywanie. Wybierz dzielnicę, w której nigdy nie byłeś, i po prostu chodź bez celu. Utrecht z kanałami na dwóch poziomach, Haarlem z hofjes (ukrytymi dziedzińcami), Delft prosto z obrazów Vermeera. Każde holenderskie miasto ma swój sekretny zakątek.
Rower wzdłuż rzeki. Wypożycz rower i jedź wzdłuż dowolnej rzeki czy kanału - sieć ścieżek (fietsroutes) jest oznaczona numerami "knooppunten", więc nie zgubisz się nawet bez mapy. Po prostu jedź od węzła do węzła.
Targ sobotni. W większości miast w sobotę rano staje markt - kwiaty, sery, świeże ryby (koniecznie spróbuj kibbeling), holenderskie frytki z majonezem. To spacer, który karmi i głowę, i brzuch.
Sekret holenderskiej radości jest prosty: pogoda nigdy nie jest idealna, więc nie czekaj na nią. Ubierz się warstwowo, weź parasol i wyjdź. Najlepsze weekendy zaczynają się od decyzji "idziemy mimo wszystko".